17     Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona     : North & South


Marcin " martin " Traczyk


Konfederackie wojska stanęły w pełnej gotowości mając przed sobą dwa razy większe wojska Unii. Rozległy się pierwsze wystrzały armat. Były celne jak nigdy. W mig unijna artyleria obróciła się w perzynę nie pozostawiając przeciwnikowi nic, czym mógłby razić nasze oddziały bez szkód dla siebie. Po prawej stronie klawiatury zawrzało, sekwencje szybko wciskanych klawiszy "wyboru" i "ataku" rzuciły w nas cały swój wojskowy potencjał piechoty i kawalerii, która jednak nie zdążyła się nawet rozpędzić - nie pozostaliśmy obojętni i również ruszyliśmy do boju. Po kilku sekundach po początkowo przeważającej armii przeciwnika nie pozostało nić oprócz kilku niebiesko - czerwonych plamek na pikselowato zielonej trawie. W tym samym momencie z ust przeciwnego nam generała poczęły padać epitety, które padały tak szybko, że chyba nawet on nie wiedział, co mówi. Przegrany cierpiał (bardziej niż przegrany dowódca ucierpiał już tylko dżojstik, który przez otwarte okno udał się by dotrzeć "tam gdzie nie było jeszcze żadnego dżoja"). Unia dokonała odwrotu na całej linii do swego ostatniego fortu otoczonego zewsząd przez konfederackie wojska, by tam dopełnić swego żywota i oddać ostatnią ostoję demokracji w nasze ręce.
Ach, wspomnienia. Ile to dni wykradł nam z kalendarzy i życiorysów ten niesamowity przebój początku lat dziewięćdziesiątych, jakim niewątpliwie był North & South. Gra ta pod względem graficznym może już dziś nie zachwycać (już widzę wasze uśmieszki, gdy patrzycie na skriny), ale sama gra była niezwykle rozbudowana. Oprócz mapy głównej (znowu skrin) mieliśmy do czynienia z rozgrywanymi w różnych sceneriach (łączka z rzeczką, łączka z domkiem, pustynia z urwiskiem) bitwami, w których używaliśmy trzech typów jednostek: piechoty, konnicy i artylerii (jak dziś np. w Europa Uniwersalis). Bitwy były o tyle ciekawe, że, jeżeli na polu bitwy występowała naturalna przeszkoda (rzeczka, urwisko) to nasi - przyznajmy - niezbyt inteligentni żołnierze zaraz w nie wpadali. Nie mówię tu o piechocie (można ją było zatrzymać), czy o artylerii (ona ruszała się tylko w górę lub dół pola bitwy), lecz o kawalerii, która po wciśnięciu klawisza "ataku" ruszała jak z bicza trzasnął i nie lada sztuką byłą ją w porę wykierować na mostek.
W grze tej występował również motyw zręcznościowy, w którym to ścigaliśmy się z czasem, a dokładniej: biegnącym po pasku u dołu ekranu budzikiem. Nasze zadanie było niezwykle odpowiedzialne. W pojedynkę musieliśmy przebiec przez cały fort naszpikowany nieprzyjacielskimi żołnierzami i ich równie nieprzyjacielskimi psami (a pan budzik uciekał i uciekał). Gdy udało nam się przegonić budzika i dotrzeć do końca zawieszaliśmy na maszcie nasz sztandar i fort był nasz - czyż to nie proste. Podobnie wyglądało zdobywanie pociągów (biegnąc od ostatniego wagonu, aż do lokomotywy).
W grze nie istniało pojęcie ekonomi - tu pytacie pewnie "skąd brać nowe wojska?". W tym celu potrzebne były nam obszary - stany, przez które przebiegały linie kolejowe, które po każdej zakończonej turze dostarczały do naszego skarbca kilka woreczków błyskotek, a ich odpowiednia ilość = nowy żołnierz. Nie zawsze jednak pieniądze przyjeżdżały pociągami. N&S nie sprzyjało przegrywającym. Im mniej, bowiem posiadaliśmy stanów i im mniej wykonywaliśmy zwycięskich posunięć tym mniej (a czasem w ogóle) nie otrzymywaliśmy pieniędzy. Innym sposobem na zdobycie nowych wojsk było zajęcie portu, do którego co jakiś czas zawitywał stateczek. Port jednak był tylko jeden, a chętnych na darmowe wojsko zawsze dwóch. Nie zawsze było łatwo, czasem niemili sąsiedzi (Indianie lub meksykańce) robili bolesne w skutkach wypady na nasze przygraniczne stany. Gra ta pełna była humoru, nawet, jeżeli przegrałeś twoi żołnierze nadal potrafili się śmiać (nic to, że z ciebie) Największą zaletą N&S był tryb gry dwuosobowej, który nawet dziś może przysporzyć grającym niezłych rumieńców. Gra ta mimo swego wieku naprawdę zasługuje na uwagę, a jeżeli czytelniku nigdy nie miałeś z nią styczności to natychmiast powinieneś ją pobrać z jakiegoś sajta o klasycznych grach.

PS. Na Amigę N&S miał o niebo lepszą grafikę, ale Amiga wtedy była po prostu sprzętem wyższej klasy.

17     Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona     : North & South