32     Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona     : Wyjątki z ksiąg zakonów paladyńskich: cz. I - "Pamiętnik Ergalla"


Wyjątki z ksiąg zakonów paladyńskich cz. I:


"Pamiętnik Ergalla"

Radosław " Kaeddar " Szwugier


Jestem Ergall, Paladyn Drugiego Stopnia przy Katedrze Najświętszej Miłości w Ignen et Kabar.
Pragnę spisać tę księgę, by dać świadectwo, tym, co przyjdą po mnie. Nie chciałbym, żeby jakiekolwiek zdarzenie, które wpłynęło na dzieje naszego świata zostało zapomniane lub zatuszowane.
Gdy wstępowałem do Zakonu miałem zaledwie szesnaście lat. Zostałem wybrany spośród wielu młodzieńców, którzy stawili się razem ze mną na rekrutację. Musieliśmy przejść mnóstwo prób trwających wiele dni. Próbę siły, woli, męstwa, pokory, głodu, czystości... Razem ze mną do Zakonu dostało się pięciu innych. Podobno próby przeszedłem najgorzej z nich wszystkich i dostałem się tylko i wyłącznie na życzenie jego ekscelencji kardynała Vereccano. Po ciężkich tygodniach prób przyszły jeszcze cięższe miesiące szkolenia. Jak tylko wprowadzono mnie na dziedziniec klasztoru, jeden z rycerzy- prefektów wcisnął mi w ręce płócienną koszulę, kawałek kredy i czarną tabliczkę. Zaciągnął mnie do jednego z dormitoriów i wskazał moją celę. Nie dostałem jednak osobnej celi, gdzie, jak się spodziewałem, mógłbym modlić się i kontemplować w odosobnieniu. Musiałem więc mieszkać z innymi . Moim łóżkiem była odtąd na zimna, kamienna prycza wyściełana jedynie wyskubanym siennikiem… Ledwo zdążyłem obejrzeć celę, jak tylko zatrąbiono na apel. Wszyscy powychodzili z cel z nietęgimi minami szepcąc między sobą. Cóż miałem zrobić? Podreptałem za resztą. Wyszliśmy na plac. Wszyscy ustawili się w dwuszeregu. Ja, żeby nie rzucać się mocno w oczy niezbyt przyjaźnie wyglądającemu prefektowi, stanąłem na końcu.
- Baczność! - krzyknął rycerz
Na rozkaz ściągnąłem mocno łopatki i utkwiłem oczy na ścianie drugiego końca placu apelowego.
- Rekruci! Wystąp przed szereg! - rozkazał znowu prefekt
Zrobiłem mały, niepewny kroczek do przodu. Oprócz mnie, wystąpiło pięciu pozostałych
- Hej, eleganciku! - zawołał nagle prefekt, wskazując na mnie palcem. Z jego miny wywnioskowałem, że nie dostanę pochwały.
Spojrzałem na pozostałych uczniów i zauważyłem, że wszyscy są ubrani w płócienne koszule. Poczułem, że robi mi się gorąco, a na czoło wypływa kroplisty pot. Prefekt podszedł do mnie i wrzasnął mi prosto w twarz. - Co ty sobie wyobrażasz, gówniarzu? Gdzie twój mundur, do cholery?!- rycerz darł się, będąc oddalonym ode mnie zaledwie parę cali. Na policzek pacnęło mi parę małych kropelek. - Przepraszam panie, nie wiedziałem... - wybąkałem, wbijając wzrok w buty. - A co mnie to obchodzi? Na co dali tę szmatę? Żebyś miał czym tyłek podcierać?! Myślałem, że ten prefekt zaraz mnie zabije. - Fruwaj do celi i nie wracaj bez munduru! - wrzasnął ostatni raz i wskazał palcem na drzwi prowadzące do mojego dormitorium - Tak... tak jest. - zająknąłem się i ruszyłem w stronę wyjścia. Uszedłem ze dwa kroki, gdy poczułem dość mocne uderzenie na tyłku. Poleciałem do przodu i wylądowałem na z nosem na bruku. Nos sobie obtarłem, ale nawet tego nie poczułem, bo tyłek bolał mnie niemiłosiernie. Po tym kopniaku nie mogłem siedzieć przez cały tydzień. Odwróciłem głowę i zobaczyłem prefekta pochylającego się nade mną. Rycerz palcem wskazywał na drzwi.
- Szybciej! - krzyknął po chwili. Podniosłem się i pokuśtykałem do dormitorium. Wpadłem do pokoju i rzuciłem się na pryczę. Poleżałem tak chwilę sycząc z bólu i przeklinając prefekta. Wtedy zrozumiałem jedną rzecz: lepiej rób to co reszta, bo będziesz miał kłopoty. I nie wychylaj się za bardzo.
W końcu założyłem koszulę i z załzawionymi oczami wróciłem na plac. Rycerz właśnie wydzierał się na dwóch innych uczniów, którzy zdyszani robili przed nim "pompki". Stanąłem w szeregu starając się jeszcze bardziej nie zwracać na siebie uwagi. - Wszyscy mogą wrócić do zajęć. Rekruci zostają!- rzekł prefekt stawiając nogę na plecach jednego z tych na ziemi. Chłopak nie wytrzymał, ręce mu się załamały, a ciężki, wojskowy but ledwo pozwalał mu oddychać.
- Jesteście w słabej formie, jutro zgłoście się do mnie, to razem poćwiczymy. Teraz możecie się rozejść!- powiedział do ukaranych. Następnie zwrócił się do mnie i pozostałych rekrutów:
- Za godzinę stawicie się w Sali Nauk. Trzeba was przedstawić kapitule Zakonu.


32     Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona     : Wyjątki z ksiąg zakonów palladyńskich: cz. I - "Pamiętnik Ergalla"